W poniedziałek na rynkach obserwuje się tendencję do kupowania przy spadkach: kontrakty terminowe na akcje w USA i Europie rosną, podobnie jak dolar. Japoński indeks Nikkei zareagował z opóźnieniem na piątkowy spadek na Wall Street oraz umocnienie jena, podczas gdy większość innych azjatyckich rynków osiągnęła lepsze wyniki.
Na początku sesji kontrakty terminowe na stopy procentowe Fed uwzględniały prawdopodobieństwo obniżki stóp o 65 punktów bazowych do grudnia, jednak później wskaźnik ten zmniejszył się do 60 pb. To nadal znacznie więcej niż 33 pb, które rynki zakładały przed publikacją piątkowego raportu o słabym wzroście zatrudnienia w USA. Prawdopodobieństwo obniżki stóp we wrześniu nadal wynosi 83%.
Piątkowy spadek rentowności dwuletnich obligacji USA o 25 pb świadczy o tym, że rynki już uwzględniły obniżkę stóp. Koszt pożyczek w USA jest bowiem w dużej mierze powiązany z rentownością obligacji, a nie z oficjalną stopą procentową.
Rentowność dziesięcioletnich obligacji również spadła o 14 pb, ale napotkała na opór techniczny na poziomie około 4,20% — poziomu, którego nie udało się pewnie przebić w dół od października ubiegłego roku.
Stopniowe spowolnienie wzrostu płac podważa pozycję USA jako lidera globalnej gospodarki oraz status dolara jako „waluty wyjątkowej”. Zaufanie do dolara dodatkowo osłabło po zwolnieniu przez prezydenta Trumpa szefa Biura Statystyki Pracy (BLS) — instytucji o reputacji bezstronności, której ufali inwestorzy na całym świecie.
Trump zapowiedział, że wkrótce mianuje nowego szefa BLS. Ale czy będzie to niezależny statystyk podający obiektywne dane, czy lojalny wobec prezydenta urzędnik służący interesom politycznym?
Aktywa USA tradycyjnie miały „premię zaufania”, którą będzie trudno utrzymać, jeśli Trump będzie nadal centralizował kontrolę nad instytucjami państwowymi.
Co więcej, Trump zaproponował wykorzystanie części dochodów z ceł na wypłatę tzw. „dywidend” — wybranej grupie obywateli USA, prawdopodobnie w formie specjalnych czeków z logo TRUMP. W ten sposób każdy, kto kupuje towary importowane, faktycznie płaci dodatkowy podatek, a część tych środków jest redystrybuowana wybranym osobom — nie w imieniu rządu, lecz rzekomo osobiście przez prezydenta.
W piątek Amerykański Sąd Apelacyjny rozpatrywał sprawę legalności „wzajemnych” ceł Trumpa. Wygląda na to, że sąd skłania się ku potwierdzeniu wcześniejszego orzeczenia, że te cła są nielegalne.
Jednak nawet jeśli decyzja zostanie podtrzymana, najprawdopodobniej trafi do Sądu Najwyższego, który często popiera szerokie interpretacje uprawnień prezydenta. W przypadku uznania ceł za nielegalne mogą zostać unieważnione zarówno obowiązujące, jak i zawarte umowy handlowe, a także otworzy się droga do zwrotu miliardów dolarów pobranych w formie ceł.