Poparcie konserwatywnego bloku Niemiec spadło o 2 punkty procentowe do 28% w ciągu tygodnia, jak wynika z badania opublikowanego we wtorek, po tym jak jego czołowy kandydat, Friedrich Merz, uzyskał poparcie skrajnej prawicy na rzecz przeforsowania planów represji migracyjnych w parlamencie.
Mniej niż trzy tygodnie przed wyborami federalnymi badanie Forsa dla RTL/ntv pokazało również, że poparcie dla Socjaldemokratów (SPD) kanclerza Olafa Scholza utrzymywało się na stabilnym poziomie 16%. Skrajnie prawicowa partia "Alternatywa dla Niemiec" (AfD) pozostała na poziomie 20%.
Merz, który kandyduje na urząd kanclerza z konserwatywnego sojuszu CDU/CSU, w ubiegłym tygodniu uzyskał zatwierdzenie parlamentu na propozycję ograniczenia migracji przy wsparciu głosów AfD, łamiąc tabu współpracy z skrajną prawicą.
Skupienie kampanii ostro przesunęło się na migrację po tym, jak 22 stycznia afgański uchodźca został aresztowany za śmiertelne rany nożem, po innych głośnych zabójstwach w miejscach publicznych dokonanych przez osoby o imigranckim pochodzeniu.
Próba Merza kontynuowania rozpatrywania dodatkowego projektu ustawy migracyjnej w parlamencie nie powiodła się w ubiegły piątek, kiedy niektórzy z jego własnych parlamentarzystów odmówili mu wsparcia.
Badanie Forsa przeprowadzono od 28 stycznia do 3 lutego, niemal w całości po pierwszym głosowaniu parlamentarnym.
Pomimo trudności Merz nadal aktywnie promuje swoją politykę migracyjną, licząc na wsparcie wyborców zaniepokojonych rosnącą liczbą uchodźców i imigrantów. To zagadnienie pozostaje w centrum debaty politycznej, a każde nowe głosowanie potęguje napięcie w parlamencie.
Jednocześnie przeciwnicy Merza, szczególnie przedstawiciele partii lewicowych i Zielonych, sprzeciwiają się współpracy z skrajną prawicą i krytykują politykę migracyjną jako sprzeczną z zasadami równości i praw człowieka. Podział między siłami konserwatywnymi a lewicowymi staje się coraz bardziej wyraźny i wpływa na przygotowania do wyborów.